piątek, 30 maja 2008

Pierwszy dzień ostatniego miesiąca


To jest rodzaj odliczania i zobowiązania, by każdego dnia przez najbliższe 30 dni ukazywał się codziennie jeden post z finiszu tego bloga. Potem przekleimy „To tu” w inną lokalizację, ale jeszcze nie wiemy, jak ona będzie wyglądać i czy będzie z niej blog.

Posted by Picasa

niedziela, 25 maja 2008

Największy ekran w mieście

O północy zeszliśmy się w okolicach dawnego Baksovetu, żeby zapoznać się ze szmirą Eurowizji 2008. Na telewizorze byśmy tego nie przetrwali. W sukurs przyszedł nam projektor i ściana sąsiedniego budynku.



Tym sposobem daliśmy radę - doceniliśmy Turków, nawet Ormiankę i głośno wyraziliśmy naszą dezaprobatę dla Łotyszy, Finów, aha i tego Dimy nie z Dumy. Na balkonie urządziliśmy lożę.



Zamiast reklam zrobiliśmy sobie przerywnik w postaci filmiku Mädchenturm (Dziewicza Baszta po niemiecku) autorstwa studentów Philippa. Może następnym razem spotkamy się w tym miejscu na jakiś mecz Euro, kto wie?

sobota, 24 maja 2008

Eurowizja a gwiazdy estrady

W Polsce ten przegląd piosenki cieszy się wątpliwą sławą i nie wiadomo, czy występ Amerykanki w naszym polskim imieniu coś tu zmieni.

Natomiast w tym kaukaskim kraiku jest to ogromne wydarzenie, w które idzie mnóstwo pary, od którego wiele się oczekuje i po którym długo jeszcze nie będą cichnąć komentarze. Zastanawiamy się, jak spędzić tę noc, bo od kiedy przyjechaliśmy do AZ, nie opuściliśmy żadnej Eurowizji, choć dopiero teraz po raz pierwszy kraj ten ma swojego przedstawiciela (a w zasadzie dwóch). Oczywiście trzeba będzie zwrócić uwagę na specyficzne eurowizyjne wspomaganie regionalne, czyli co będzie się działo z głosami Armenii, Gruzji, Rosji i Turcji.

Dzisiaj jest więc wielki dzień, w którego cieniu pozostaną Aygün Bəylər (mugamistka) czy Röya (popówka) - nasze ulubione tutejsze piosenkarki.

piątek, 23 maja 2008

Baku będzie najczystszym miastem!



Trudno w to uwierzyć każdemu, kto trochę pomieszkał w stolicy Azerbejdżanu, ale miasto to ma być najczystsze na świecie w ciągu (UWAGA) najbliższych 2 lat! Naprawdę! Pozostaje tajemnicą, czy pan Iskenderov z Ministerstwa Ekologii i Zasobów Naturalnych był kiedyś w jakimś bardzo czystym mieście i czy dokonywał stosownych porównań, ale wszystko wskazuje, że nie. Krytykuje go pan Zeynalov z Fundacji Prognozowania Ekologicznego, nazywając takie teksty absurdem. Jemu wierzyć łatwiej.

poniedziałek, 12 maja 2008

Dreszczyk w deszczu

Wszystko zaczęło się bardzo spokojnie i niewinnie. Zawitaliśmy do Diri Baby, czyli mauzoleum sufiego, który tak właśnie się nazywał i został tam po śmierci złożony, ale... się nie rozłożył, no i tak powstał tu pir.



Mieliśmy jednak ambitniejszy plan niż podszamachyńskie Mərəzə - wybieraliśmy się do Lahıca, wioseczki słynącej z wyrobu miedzianych naczyń. Problem pojawił się tuż za Şamaxı. Zaczął padać deszcz.

Po telefonie do przyjaciela zdecydowaliśmy, że jednak warto się wspiąć górską drogą, tylko nie wiedzieliśmy jaka ona jest! Poniżej próbka:



Na odcinku ciut wcześniejszym spróbowaliśmy jeszcze niebiesko-czerwono-zielonego mostku. Przechodzi się go trochę w stylu Roberta Korzeniowskiego. Było ślisko i zimno, ale nie niebezpiecznie, choć na pierwszy rzut oka... - zresztą sami oceńcie.



Lahic był uroczy nawet w ulewie. Chciałoby się pospacerować jego uliczkami, zatrzymać się na noc u kogoś w domu czy wstąpić do łaźni, ale nie tego dnia. Trochę zrezygnowani postanowiliśmy dojechać do Szeki.