Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2008

28/30 - defilowanie

Jeden z naszych studentów odlicza w inny sposób niż my. Jemu zostało 4 dni do cywila. Dzisiaj brał udział w paradzie wojskowej.



Chłopak nie może się już doczekać wyjścia. Potem ma inne plany. Może okażą się podobne do naszych, bo na początek pojedzie na rok do Polski. A co dalej? Bóg pokaże - tak jak nam...

Pokazy lotnicze było widać z okna, a resztę parady śledziliśmy jednym okiem w TV (STAR - made in Şamaxı). Trzeba przyznać, że solidnie się do tego przygotowali. Najpierw pokazali historyczne defilady i przemowy:



A żeby dzieci się nie nudziły, to mogły obejrzeć wojowniczy odcinek przygód Bolka i Lolka:

wtorek, 24 czerwca 2008

26/30 - Muzeum Historyczne

Udało nam się zrealizować jedno z zamierzeń wypowiedzianych na początku mijającego miesiąca.

Jest to z pewnością najlepsze muzeum, jakie odwiedziliśmy do tej pory w tym słonecznym kraju. Inne albo trącą myszką, albo są naiwnie propagandowe.

Istotnym czynnikiem w całym tym przedsięwzięciu jest lokalizacja, czyli dom możnowładcy Tağıyeva. Wnętrza są naprawdę nieprzeciętnej urody, ale by je w pełni docenić nie należy poprzestawać na salach poświęconych historii Azerbejdżanu - trzeba koniecznie wyskoczyć jeszcze z 3 manatów i wejść do prywatnych pomieszczeń bogacza. W sumie nie odczuwa się wcale, że aż połowę majątku zrabowali bolszewicy, kiedy zajęli tę piękną posiadłość.

Podsumowując, dobrze że remont skończył się zanim opuściliśmy AZ.

niedziela, 15 czerwca 2008

17/30 - antologia

Usilnie pracujemy, by jeszcze przed naszym wyjazdem ukazała się po azerbejdżańsku Antologia współczesnej prozy polskiej. Nie jest źle: 19 tekstów (czyli wszystko) jest już przetłumaczonych, biogramy autorów również, zaprojektowana jest okładka i układ tekstu.

Pozostał czynnik lokalny, czyli wydawnictwo i drukarnia. W ciągu najbliższych 10 dni zobaczymy, jakie historie się wydarzą. Wątpliwe, żeby wszystko poszło jak z płatka.

sobota, 14 czerwca 2008

16/30 - Lerik


Pierwsza trójka w wąwozach azerbejdżańskich. Po Gəmbə (prowadzącym dokąd? oczywiście do Xınalıqu) i tym, którym się jedzie do Lahıça.

Mieliśmy duże szczęście przy wyborze kierowców (do Lənkəranu i stamtąd do Lerika, a nawet z tej ostatniej miejscowości w góry, do Orandu). Wspaniałe widoki, bez końca można by robić tam zdjęcia.


Nasi kierowcy zawieźli nas też do piru (świętego miejsca), przy którym jest taki specyficzny nagrobek czy coś - z dziurą przy samej ziemi. Kto ma czyste sumienie, to się przezeń przeciśnie, choćby nie wiem, jaki był gruby! W ogóle, to piry obchodzi się 3 razy, a wychodząc trzeba stale być zwróconym twarzą w ich kierunku.

czwartek, 12 czerwca 2008

14/30 - Włodzimierz Wysocki


Лучше гор могут быть только горы,
На которых ещё не бывал.
(«Прощание с горами», 1966)

Lepsze od gór, mogą być tylko góry,
na których jeszcze nie byłem.
(„Pożegnanie z górami”, 1966)

Cytat Wysockiego przyświeca mi od dłuższego czasu. Obecnie jest on o tyle na czasie, że aktualizowany jest przewodnik Marka Lecha, w czym biorę czynny udział. Początek update'u przypadł na Sudur (tuż nad rosyjską granicą, w okolicy opiewanego wciąż na tym blogu Xınalıqu).

piątek, 6 czerwca 2008

8/30 - Boz salkyn



To kirgiski film o dziewczynie z miasta (Biszkek chyba), która postępuje wbrew lokalnym tradycjom zamążpójścia, podchodzi do nich z dużą swobodą i ze sporą dozą zachodniej nowoczesności. Asema ląduje na wsi, nad pięknym jeziorem Issyk-Kul i tam poprzez tradycje staje się naprawdę wolna.

środa, 4 czerwca 2008

6/30 - Zanussi


Tak jak zapowiadano, Centrum Polskie odwiedził Krzysztof Zanussi. Mówił bardzo mądrze i śmiele. Myśmy byli pełni podziwu, szczególnie słysząc co miał do powiedzenia o styku wschodu z zachodem.

A nasi studenci i inni goście mieli ciekawe pytania, do czego przez te trzy lata jakoś się nie przyzwyczailiśmy.



Jesteśmy podbudowani takim obrotem spraw.

wtorek, 3 czerwca 2008

5/30 - festiwal filmowy


W tym roku nie będzie festiwalu jazzowego w stolicy Azerbejdżanu. W zamian mamy dostęp do przeglądu filmowego „Wschód-Zachód”. Od wczoraj do końca tego tygodnia idą po 2 obrazy dziennie z różnych krajów nieznanych ze swojego kina (Estonia, Łotwa, Kirgizja). Równolegle trwa retrospektywa niejakiego Zanussiego z Polski, a inny akcent z RP to „Sztuczki” Jakimowskiego. Obaj panowie goszczą w Baku i pewnie zawitają nawet w Polskim Centrum.

Dziś byliśmy na „Aktrisie” wyprodukowanej w MosFilmie. Były dobre teksty. W sumie rodzaj komedii romantycznej, gdyby tylko ten gatunek tak jednoznacznie nie kojarzył się z Meg Ryan...

poniedziałek, 2 czerwca 2008

4/30 - ostatni egzamin na BSU

Siedzi w sali 17 studentów, mniej więcej połowa zdaje język polski (pozostali - francuski). Jesteśmy w gabinecie poświęconym mowie Woltera, który po wakacjach przejmie Centrum Polskie jako swoje terytorium, Inszallach.

Trwa egzamin.

Przychodzi gościu z dziekanatu (a studenci skupieni, no może niektórzy gadają) i roznosi czasopismo naukowe BSU.



Okazuje się, że na każdą grupę przypada ileś tam sztuk, które trzeba kupić 2 AZN / egz. Grupa się zrzuca, bo inaczej nie przejdzie egzaminu...

niedziela, 1 czerwca 2008

3/30 - WiFi @ AromaCafe



Azerbejdżan to nie jest miejsce, gdzie się pije dużo kawy. Mimo wpływu Rosjan, Ormian, Gruzinów i w końcu Turków, którzy kawą nie gardzą, Azerbejdżanie stawili jej opór. Jednak powoli pojawiają się w Baku kawowe miejsca - Aroma Cafe ma tę przewagę nad Chocolate, Coffee Inn, Azzą czy Vanilla Cafe, że ma darmowy bezprzewodowy Internet. Szybki - to rzadkość. Chętnie korzystam.

niedziela, 25 maja 2008

Największy ekran w mieście

O północy zeszliśmy się w okolicach dawnego Baksovetu, żeby zapoznać się ze szmirą Eurowizji 2008. Na telewizorze byśmy tego nie przetrwali. W sukurs przyszedł nam projektor i ściana sąsiedniego budynku.



Tym sposobem daliśmy radę - doceniliśmy Turków, nawet Ormiankę i głośno wyraziliśmy naszą dezaprobatę dla Łotyszy, Finów, aha i tego Dimy nie z Dumy. Na balkonie urządziliśmy lożę.



Zamiast reklam zrobiliśmy sobie przerywnik w postaci filmiku Mädchenturm (Dziewicza Baszta po niemiecku) autorstwa studentów Philippa. Może następnym razem spotkamy się w tym miejscu na jakiś mecz Euro, kto wie?

sobota, 24 maja 2008

Eurowizja a gwiazdy estrady

W Polsce ten przegląd piosenki cieszy się wątpliwą sławą i nie wiadomo, czy występ Amerykanki w naszym polskim imieniu coś tu zmieni.

Natomiast w tym kaukaskim kraiku jest to ogromne wydarzenie, w które idzie mnóstwo pary, od którego wiele się oczekuje i po którym długo jeszcze nie będą cichnąć komentarze. Zastanawiamy się, jak spędzić tę noc, bo od kiedy przyjechaliśmy do AZ, nie opuściliśmy żadnej Eurowizji, choć dopiero teraz po raz pierwszy kraj ten ma swojego przedstawiciela (a w zasadzie dwóch). Oczywiście trzeba będzie zwrócić uwagę na specyficzne eurowizyjne wspomaganie regionalne, czyli co będzie się działo z głosami Armenii, Gruzji, Rosji i Turcji.

Dzisiaj jest więc wielki dzień, w którego cieniu pozostaną Aygün Bəylər (mugamistka) czy Röya (popówka) - nasze ulubione tutejsze piosenkarki.

niedziela, 20 kwietnia 2008

Szeki - 3 punkty obowiązkowe

To już tydzień, jak wróciliśmy z Szeki (oryg. Şəki) - miasta, które po Baku i Półwyspie Abszerońskim, jest następne na liście tych, co zapuszczają się w te „dzikie i niebezpieczne” rejony świata.

 

Główną atrakcją i magnesem przyciągającym turystów do Szeki jest Xan Sarayı (Pałac Chana). - Powyżej widać go trochę w poskładanym lustrze. Drugim miejscem wartym odwiedzenia jest Karvansaray, kiedyś poczekalnia dla wielbłądów, a dzisiaj hotelik dla przybyszy żądnych wrażeń, bo o tej porze bywa chłodnawo, a naszemu koledze nie śniły się raczej odgłosy gryzoni pędzących za przepierzeniem ;-) Naprawdę duża doza klimatyczności.

 
 
 

Chałwa na poniższym obrazku to tradycyjny wyrób przywożony z Szeki i uważany za delikates. Punktów sprzedaży jest mnóstwo i znajdują się w różnych częściach miasta. Nie spotkaliśmy jeszcze obcokrajowca, który dałby radę i polubił ten typ. Trzeba by mieć chyba zęby ze złota i ostre niedobory cukru, żeby się nią na co dzień raczyć.



Aha, jest jeszcze taka knajpa na brzegu rzeki, nazywa się „Səma”, należy się oddalić od centrum - dla widoku i doznań na podniebieniu - warto. To byłby trzeci punkt obowiązkowy.

Posted by Picasa

sobota, 12 kwietnia 2008

Hamam



Tak, hamam to łaźnia, po rosyjsku bania. W Baku jest to wciąż rzecz, która służy myciu się (przecież nie wszystkie mieszkania mają łazienkę) i spotykaniu. Prawie zawsze parowa z ofertą masażu i obdzierania ze skóry czy też raczej naskórka.



Naszą ulubioną łaźnią jest „Fantazja” - 113-letnia z silnym piętnem sowieckiego zaniedbania i jego siermiężnością oraz wspaniałymi marmurowymi wannami. Wnętrze znajdującej się tam czajchany zdobią 2 malunki na kafelkach: z ptactwem (poniżej) i z jeleniem. Co tu kryć, ma miejsce klimat.



PS. Najbardziej wypasionym hamamem w Baku jest „Təzə Bəy” (w wolnym tłumaczeniu: odświeżony pan). Ładnie czysto, schludnie, obsługa na wysokim poziomie, niestety ma to swoją cenę...

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Kaukaz cz. A

 

Przyjechał Janusz, przyjechała Monika. Bez gór żyć ciężko - wszystkim się nam tak zdało, więc ruszyliśmy po raz kolejny szturmować wioskę Xınalıq (czyt. Chynalyg). Dojazd, jeśli pamiętacie, jest piękny, wąwozowy i już nie aż tak niebezpieczny. Znów te mgły, znów śnieg, bośmy się wybrali w samym środku wiosny.

 

Ten krutoj krasavczik przywitał nas, gdy dojechliśmy już na górę. A poniższy eksponat piśmienniczy ujrzeliśmy w tamtejszym Muzeum Etnograficzno-Historycznym.

 

Muzeum to wielkie słowo. Była jedna salka wypełniona wszelkiej maści znaleziskami od archeologicznych po codzienno-domowe. Przy tym prosić o szerszy komentarz nie miało sensu, bo człowiek, który nas wpuścił - choć miły, - niewiele się orientował. Z nawrzucanych rzeczy kilka jednak było ciekawych, a powyższa kniga z tak zapisanymi stronicami to już cud-miód. Aż się boję, ile wytrzyma w takich hardkorowych warunkach :-(

 

Wracając, mieliśmy to szczęście (jak i ostatnio), że trafiliśmy na orły. Miały chrapkę na jagnięcinę chyba, bo w dole przebywał pastuch z podopiecznymi.

Posted by Picasa

piątek, 28 marca 2008

Nowruz - (nie)wiedza ludowa podszyta pseudo-patriotyzmem, czyli sprostowanie

Dostało mi się sromotnie za tekst o Nowruzie, który przetłumaczyłem i podlinkowałem w poprzednim poście. Zostałem wyśmiany i zbesztany z dwóch źródeł, więc należy się przyznać do błędu i zamieścić wyjaśnienie.

Chodzi o to, że trwa w AZ obecnie wojna propagandowa, by wszystko przerobić na azerbejdżańskie od zarania wieków. Dotyka to niektórych języków (lub ich przynależności), historii, no i właśnie - jak się okazuje - Nowruzu też. Polityka zawłaszcza dla swoich celów kolejne pola, byle tylko podkreślić przedwieczną tureckość kraju, języki turkijskie wrzucić do rodziny indoeuropejskiej (po co?), stwierdzić, że Nizami był z krwi i kości Azerbejdżaninem - tym samym odciąć go od Persów (choć pochodził niewątpliwie z azerbejdżańskiej dziś Gəncə'y) itd. Stoją za tym domorośli historycy-ideolodzy, którym z politycznych powodów zależy na takiej wersji zdarzeń.

Ale wracając do istoty, czyli do Nowruzu to „w takim obliczu jakim go znamy obecnie i z opisów jego świętowania w źródłach historycznych wyszedł z kręgu kultury irańskiej, a jego baza ideologiczna została ukształtowana przez zoroastryzm, dla którego był on największym świętem.

Ognisk zapalanych w każdą środę przed Nowruzem było kiedyś NIE CZTERY A SZEŚĆ - masz to opisane w moim przewodniku więc nie będę się powtarzał. Ich znaczenie i symbolika odeszły jednak po wielu wiekach w zapomnienie - od 13 stuleci dominującą religią w Azerbejdżanie jest islam. Obecnie głównym momentem świętowania Nowruzu jest wieczór Axşam Bayramı w noc 20/21.03, co jest niewybaczalnym grzechem z punktu widzenia zoroastryzmu, należy go bowiem świętować z e wschodem słońca (stąd przecież nazwa Nou-rouz - Nowy Dzień z perskiego) i tak to ongiś bywało.

Arabowie (nie oni zresztą pierwsi i nie ostatni) zakazali obchodzenia Nowruzu. W odróżnieniu od chrześcijan i żydów, Arabowie bardzo wrogo odnosili się do zoroastrian i prześladowali to, co było związane z tą religią. Jest więc rzeczą jasną, że po zajęciu przez Arabów Persji i Kaukazu ten dzień nie mógł być już otwarcie świętowany i musiał jakoś transformować. Ogień i słońce rzeczywiście odgrywały wielką rolę w zoroastryzmie, dlatego Arabowie zmuszali tych zoroastrian, którzy przechodzili (przynajmniej oficjalnie) na islam, żeby publicznie pluli w ogień” (tyle Marek Lech, historyk).

Linki dla dociekliwych rosyjskojęzycznych oraz anglojęzycznych: pierwszy i drugi.

środa, 26 marca 2008

Noruz się ciągnie

W Azerbejdżanie Nowruz trwa już prawie tydzień (rozporządzenie prezydenta - poważna sprawa). Bardzo miło się świętuje, bo nie ma zajęć, jest słońce, przyjemna temperatura za dnia oraz gość z PL, co zawsze wpływa pozytywnie. Widać, że w Kazachstanie mają podobnie. Dostałem od Aynury odpowiedni wydruk dotyczący tego wielkiego święta. Wynika z niego, a także z ustnych doniesień innych osób, że myliłem się nazywając je zoroastriańskim. Jest wcześniejsze.

Pojechaliśmy sobie z tej okazji na weekend do gorących wód (isti-su) w rejonie Masallı. Śmierdzi tam okropnie zgniłymi jajami, ale walory lecznicze są niewątpliwe: jedna kuracja to rok bez boleści. My byliśmy 2 razy - rachunek jest prosty? No!



Poza tym, skontaktowaliśmy się z pewnym naszym studentem o nazwisku związanym z panującym akurat świętem (podaję dla niesprawnych skojarzeniowo: Novruzov). Na poniższym zdjęciu jego tata przedstawia nam swoją bogato ilustrowaną historię.



Jutro może się wybierzemy jeszcze elektriczką po Abszeronie do jakiegoś meczetu i na wyspę, ale to tylko wtedy, jeśli pogoda się nie zmieni na gorsze.

Baku jako pierwsze w Związku Radzieckim miało kolej elektryczną. Było to w roku 1926. Dworzec Sabunczyński, z którego odjeżdżała, stoi do dziś (projektu Nikołaja Bajewa) i jest ładny, a po remoncie, to już w ogóle będzie cacy.


 
Posted by Picasa

wtorek, 11 marca 2008

Wtorek ziemi

 
Dzisiaj jak co wtorek przed Novruzem rozapala się ogniska. W roli głównej mamy ziemię, ale są cztery takie wieczory, więc każdy żywioł ma swoje pięć minut.

Posted by Picasa

poniedziałek, 10 marca 2008

Inny przewodnik

Nasz bardzo dobry kulega Marek Lech, kresowiak i bakiniec, wydał niedawno przewodnik po Azerbejdżanie w języku angielskim (Guide to Azerbaijan). Rzecz jest konkurencyjna ma się rozumieć do dotychczas tutaj reklamowanej pozycji autorstwa szkockiego. Niestety na razie nie ma się jak odwołać do księgarni internetowej, bo dystrybucja raczkuje, więc musi wystarczyć rzut oka na okładkę.



Po przyjeździe do Baku zachęcamy do nabycia w dobrych kitab mağazaları, znaczy księgarniach, których jak na tak duże miasto jest niestety niewiele. Alternatywnie możemy skontaktować bezpośrednio z autorem ;-)

UPDATE: Pod tym linkiem przewodnik poleca także stowarzyszenie podróżników CROTOS.

niedziela, 17 lutego 2008

Skansen po emiracku



Do Zayed Heritage Village dojechaliśmy, gdy już zmierzchało. Myśleliśmy, że już nikt się nami nie zainteresuje, więc tak się tylko przespacerowaliśmy po w sumie niedużym obiekcie. Na górze jednak złapał nas właściciel i zagadał. Zawołał swojego syna a ten oprowadził nas i wszystko co chcieliśmy wyjaśnił.

To było coś, o czym marzyliśmy: spotkać rasowego Araba i zobaczyć choć troszkę, jak wygląda życie w ZEA od środka. Normalnie, „lokalsi” są wprawdzie widoczni, ale niedostępni. Od brudnej roboty są Pakistańczycy, Hindusi i inni, a władcy tego kraju tylko wymagają i płacą.



Zostaliśmy zaproszeni na następny dzień, bo miały się odbyć tańce. To był konkurs międzyszkolny.





Pan Zayed poruszał się jakąś nową toyotą typu SUV, obwoził mnie w niej po okolicy i pokazywał: tu szkoła dla chłopców, a tam - dla dziewczynek, na moje spostrzeżenie, że ciągle zapominam o tym podziale - „yeah, yeah, these two worlds can never come together, you know”, tu zrobiłem wodospad, a tam jest dom moich rodziców, gdzie się urodziłem. Rzeczywiście czułem, że jesteśmy w typowym arabskim otoczeniu, na arabskich włościach. Gościu miał o czym opowiadać - były oficer armii, 4 żony, 22 dzieci...