13/30 - olimpiady w Baku w 2016 nie będzie
A miało być tak pięknie...
mieszkać | mówić | kochać | gościć | pracować | czuć | pisać
A miało być tak pięknie...
Umieścili
Luxusy
o
12:18
0
komentarz(e/y)
Wtedy, kiedy robiłem to zdjęcie, byłem jeszcze pełen nadziei... 5 minut później miałem jej już znacznie mniej. Jeśli się tliła, to tylko dzięki Kubicy ;-)
Nawet azerbejdżańskie piwo się skończyło na mecz Polaków w Video Klubie „Jet Set”, gdzie przesiadywaliśmy od meczu Chorwacji z Austrią. Potem skończyło się i tureckie... Więc jak już myślałem, że jesteśmy zdani na obrzydliwego Zipfera, to znalazł się czeski Budweiser.
Wróżenie z kapsli: Czesi wygrywają!
Umieścili
Luxusy
o
23:50
0
komentarz(e/y)
Poniższy tekst sam sobie wstrzymałem. Miał się ukazać w lipcu i upubliczniam go 27 dnia tego miesiąca, mimo że data widnieje majowa:
Jak wiadomo jedynym pierwszym i ogólnym liderem Azerbejdżanu jest nieżywy, niekoniecznie śp. aparatczyk komunistyczny i agent bezpieki Hajdar A. Obecnie trwa wiele celebracji z okazji jego zafałszowanych 85. urodzin.
Uczestniczyłem dzisiaj w jednym takim wydarzeniu. Był to mecz siatkówki kadry naszego uniwersytetu z najbliższym sąsiadem - InJazem, czyli Uniwersytetem Językwoym. Przegraliśmy z kretesem. Nie było lidera - wszyscy co do tego byli zgodni już pod koniec 1. seta. Był uroczy Bayram-muellim, no ale on tylko kapitanował, a liderem chciałby być każdy. Głowa mi puchła od kłótni w naszym zespole. Błogosławię chwile, gdy nie przykładałem się do nauki azerbejdżańskiego. Zszedłem na własne życzenie, bo mi było wstyd, zresztą nie byłem usatysfakcjonowany swoją postawą na boisku.
Teraz o polityce. Rano poszedłem do pani prorektor, co się nami opiekuje. Dzisiaj pojąłem szerszy aspekt tej opieki. Chodziło o tekst, który dałem studentom do tłumaczenia. Otóż okazał się on wywrotowy. Zwykłe spotkanie zamieniło się w szyrwański dywanik u prorektor ds. międzynarodowych. Opieka dzisiaj okazała się środkiem kontroli i nacisku. Uniwersytet to instytucja państwowa i z tekstów godzących w państwo w tym miejscu korzystać zakazuje się. Litości!
Umieścili
Luxusy
o
18:20
0
komentarz(e/y)
SAMO OCENZUROWANO SIĘ
Tekst ukaże się w lipcu
Umieścili
Luxusy
o
18:20
0
komentarz(e/y)
Na tę salę przez ostatnie prawie 3 lata z mniejszymi lub większymi przerwami chodziłem na siatkówkę. Od dzisiaj jest zamknięta, pozbyła się okien, szorstko obchodzi się z nią teraz lud robotniczy. Akurat spotkałem trenerkę - Swietę i spytała, czy w przyszłym roku znów będę chodził. No niestety... Szkoda, bo sala będzie po remoncie.
Umieścili
Luxusy
o
16:44
0
komentarz(e/y)
Dwunastego grudnia to od 4 lat dzień szczególny w azerbejdżańskim kalendarzu. Jest to rocznica śmierci Heydəra Baby (dziadka Hajdara). Czci się go jak Lenina w minionych czasach i przypisuje mu zbawienie Azerbejdżanu, jednocześnie przemilczając wszystkich innych zasłużonych wcześniej, w szczególności związanego ongiś z Polską (za Piłsudskiego) Memmeda Emina Resulzade, który założył w roku 1918 pierwszą muzułmańską demokrację: Demokratyczną Republikę Azerbejdżanu.
Ale wystarczy tych politycznych wspominek. Miało być o wiecznie żywym...
Otóż dzień wcześniej poszliśmy na mecz siatkówki kobiet. Skład nasz był nieliczny, ale bardzo głośny (ja jako nauczyciel oszczędzałem strun, co mi przysporzyło przydomku „zdrajca”). Calisia wygrała z Azerrailem 3:2 i choć błędów było dużo po obu stronach, to widowisko było ciekawe. Po sprawie dziewczyny zrobiły sobie z nami zdjęcie, co zawsze jest miłe i jakieś takie dowartościowujące dla kibiców.
Ah, zapomniałbym! Na trybunach siedział z nami nie kto inny, a właśnie tytułowy Heydər. Kadeci szkoły wojskowej przybyli w silnej grupie i dobrze wyposażeni w portrety oraz transparent głoszący coś w stylu „Dziadku Hajdarze, jesteś w naszych sercach”. Dziwnie to wyglądało, nieco surrealistycznie i zdecydowanie nie na miejscu, lecz pewnie się nie znam. Gdy azerbejdżański zespół wyraźnie przegrywał drugiego seta, zaczęto zbierać podobizny śp. prezydenta i zwijać transparent. Nikt nie lubi patrzeć na porażki. Także nieboszczycy?
Umieścili
Luxusy
o
00:06
0
komentarz(e/y)

Umieścili
Luxusy
o
10:10
2
komentarz(e/y)
Jak wielu Polakom wiadomo, azerbejdżańska piłka nożna nie stoi na najwyższym światowym poziomie. Nasza reprezentacja spuszczała kilkukrotnie lanie tutejszej i nic więcej nie trzeba dodawać. Podczas ostatniej kolejki kwalifikacji poszedłem jednak kibicować drużynie Azerbejdżanu, bo grała z Serbią i miło by było zobaczyć, jak urywa jej punkty, które przybliżyłyby biało-czerwonych do awansu do Euro2008.
Rozczarowanie. 1:6.
Takie „sprzedanie” meczu rozsierdziło miejscowych. A że siedziałem z nimi, to skorzystałem z nadarzającej się okazji nauczenia się dwóch nowych wyrażeń:
1) istefa! - „zrezygnuj!” lub „do dymisji!” w polskiej wersji stadionowej byłoby na pewno ostrzejsze: „wypier...!”
2) Şahin göt - dosłownie: „Szachin - dupa!”, choć wiadomo, że na trybunach pewnie padłaby jakaś mocniejsza inwektywa, ale to już pozostawiam wyobraźni lub doświadczeniu czytelnika.
Skandowanie tych dwóch tekstów wydawało się nie mieć końca, mimo zakończonego meczu. Czy muszę dodawać, że Szachin ma na nazwisko Dinijew i jest trenerem zespołu, który przegrał? Za tydzień zespół azerbejdżański przeciw Belgii poprowadzi już inny trener, a ja znów się wybieram i może dopiszę coś nowego do słownika.
Umieścili
Luxusy
o
13:56
0
komentarz(e/y)
Wszystko zaczęło się już w środę meczem Polska-Portugalia na wielkim ekranie w Centrum Polskim. Przyszli nasi i nienasi studenci oraz studentki (bo grał niejaki C. Ronaldo...). Pięknie było przypomnieć sobie tamto spotkanie.
W czwartek przyjechały „szkockie sknerusy” z Ediego w składzie 2 PL + 1 prawdziwek. Specjalnie na reprezentację. Poznali Baku, jego piwo i gruzińską cza-czę. Zdjęcie znajdziecie na blogu dodi (http://dodihi.bloog.pl/).
W piątek mieliśmy urwanie głowy, ponieważ w sobotę na uniwerek miał przyjechać minister spraw wewnętrznych i administracji. Na pewno nie kojarzycie. Były różne schizy, ale OK. Przyjemnym akcentem było pokazywanie miasta polskim biznesmenom i sponsorom Polskiego Centrum.
Natomiast sobota to był „sumasszedłszyj dien”. Wszyscy mieli jakieś problemy, wszystko na wariackich papierach: „sknerusy” w szpitalu, my z księgą gości BSU do Ambasady, tam wywiad dla Polskiego Radia...
Ale na koniec nagroda. Oczywiście po 5 minutach wydawało się, że to raczej dopełnienie pechowego dnia i w ogóle kara za całe zło świata. Odebraliśmy kilka telefonów i sms'ów od studentów, którzy między innymi czekali na drugi błąd Boruca i przekonywali, że będzie „druga Finlandia”. OK, myślę sobie jedna połowa dla nich, a druga dla nas. I git. Co z tego, że wyświetlacz nie działał na stadionie, więc nawet nie wiedzieliśmy, kto strzelał? Po zachodzie słońca dzień był lepszy po prostu :)
Umieścili
Luxusy
o
20:27
5
komentarz(e/y)
W naszej okolicy, po drodze do piekarni (czy już pisaliśmy o niej? - należy się jej chyba osobny wpis) natknąłem się ostatnio na osobliwe pole do gry w koszykówkę. Wysoko na drzewie jest obręcz a nawet tablica! no, typu tablica. Urocze. A sport się rozwija. W ogóle, to się nie śmiać - w 2016 Baku ma gościć najprawdziwszą Olimpiadę Sportów Letnich.
Umieścili
Luxusy
o
19:00
3
komentarz(e/y)

Z malym poslizgiem nalezy sie drobna relacja sportowa. W czwartek (15 grudnia) zagraly w Baku Grzeski z Kalisza, no i jako Polacy (Kaliszan wsrod nas nie bylo wg mojej wiedzy) poszlismy im kibicowac. Oczywiscie Grzeski to tak naprawde same Anie, Kasie i moze Iwony, ale to taki dodatkowy urok tej druzyny. Przegraly 2:3, lecz bylo emocjonujaco, glosno i przyjemnie. Pozdrowienia dla Wielkopolski!
Umieścili
Luxusy
o
23:36
1 komentarz(e/y)