Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 czerwca 2008

27/30 - nadrabianie zaległości

Dzisiaj siedzę i nadrabiam. Posty, które powstały w drodze na brudnej kartce i trzęsącą się ręką zostały spisane, dopiero dzisiaj oglądają wirtualne światło słoneczne.

Na prowincji nie było jakoś czasu i przestrzeni, żeby na gwałt szukać kafejek czy domagać się dostępu. I w sumie dobrze.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

18/30 - pakowanie


Zaczęliśmy gorączkę. Robimy wszystko, żeby zmieścić się w różne pudła i walizki. Przejawia się to pewnym napięciem wewnątrzrodzinnym oraz przejściowym bałaganem na naszych śmieciach. Jedno z nas stara się spakować nas bardziej, co drugie skrzętnie wykorzystuje, by włączyć LiderTV przed północą na kolejny mecz Euro.

piątek, 13 czerwca 2008

15/30 - zdążyć

Mamy potrzebę, by stąd wyjechać. Musimy. Owszem, odpocząć. Ale też zmienić perspektywę czy też optykę, znaleźć się w bardziej uporządkowanym środowisku. Tyle wiemy po trzech latach.

Te 2 tygodnie, które nam zostały, są po to, aby wszystko na miejscu pozamykać, każdy projekt. Powiedzieć do widzenia wszystkim, którzy coś tu dla nas znaczyli, każdemu z tych ludzi. Zdobyć wszystkie możliwe papiery, zaświadczenia itp., każdy taki dokument, który uda się wyszarpać z łap tutejszej biurokratycznej machiny. Spakować wszystkie rzeczy, każdą potrzebną rzecz - niepotrzebne zostawić. Amen.

piątek, 30 maja 2008

Pierwszy dzień ostatniego miesiąca


To jest rodzaj odliczania i zobowiązania, by każdego dnia przez najbliższe 30 dni ukazywał się codziennie jeden post z finiszu tego bloga. Potem przekleimy „To tu” w inną lokalizację, ale jeszcze nie wiemy, jak ona będzie wyglądać i czy będzie z niej blog.

Posted by Picasa

wtorek, 11 marca 2008

Wtorek ziemi

 
Dzisiaj jak co wtorek przed Novruzem rozapala się ogniska. W roli głównej mamy ziemię, ale są cztery takie wieczory, więc każdy żywioł ma swoje pięć minut.

Posted by Picasa

sobota, 1 marca 2008

Nowe śmieci

Znaleźliśmy się w nowym mieszkaniu. Stało się to zupełnie niechcący i spadło na nas jak grom z jasnego nieba praktycznie zaraz po powrocie z ciepłych krajów. Przyczyniła się do tego niestety nasza była koleżanka, a zwłaszcza jej miejscowy lowelas lub też nawet mąż.

Już posprzątaliśmy, zaaklimatyzowaliśmy się i zrobiliśmy parapetówę.

Mamy w końcu przezroczyste okna, przez które sąsiedzi mogą podglądać nas, a my - ich. Mamy na bieżąco większe problemy z bieżącą wodą (powtórzenie zamierzone z myślą o tych, co uczą się dopiero naszego języka). Mamy także o dziwo widok na nasze stare śmieci, bo mieszkamy w tym samym bloku, zmieniliśmy natomiast klatkę i podwyższyliśmy piętro.

Już w tym miesiącu pierwsi szczęśliwcy spośród naszych znajomych będą mogli zakosztować życia w naszych czterech kątach.

czwartek, 3 stycznia 2008

Śnieg jak co rok

 
Ostatki śniegowe jeszcze leżą na gałęziach drzew na naszym podwórku. Prąd wyłączają coraz częściej. Na szczęście woda jeszcze płynie w rurach dwa razy na dzień. Oby szybko nie zamarzła, bo będzie bieda!

Posted by Picasa

piątek, 6 kwietnia 2007

Drobne oznaki przyjaźni


Znalezione na półpiętrze w drodze na trzeci etaż, czyli do domu. A może doszukujemy się znaków tam, gdzie ich nie ma?

czwartek, 26 października 2006

Te stosy książek i podarte opakowania już za niedługo znikną z naszego mieszkania. Jesteśmy na etapie ich katalogowania i stawiania pieczątek. Niebawem przeniesiemy je do odremontowanych sal, które 9 listopada oficjalnie zamienią się w Centrum Polskie. Powstaje osobna stronka do tego projektu, ale wszystko w swoim czasie. Na razie musimy ogarniać rzeczy w innych sferach. Posted by Picasa

niedziela, 10 września 2006


Wróciliśmy do naszego kochanego Baku. Mamy wrażenie, że tutaj zmieniło się więcej przez 2 miesiące niż w Polsce przez 10. W każdym razie znowu jest ciepło i dzieje się tu nie mniej niż działo się u nas w ciągu wakacji.

Przyjechała polska ekipa, która miała nas wesprzeć w organizacji obozu, a tymczasem pomaga w sprawach quasi-obozowych :) czyli opowiada anegdoty, dużo się śmieje i nie daje się nudzić, ani nam, ani zainteresowanym polskością studentom. Jest więc super.

PS. Wersja pierwsza poprawiona, bo był byk Posted by Picasa

poniedziałek, 22 maja 2006


No nie mogliśmy się po prostu powstrzymać. Musieliśmy się podzielić taką fajną cytryną z ogonkiem. Fakt, że już trochę przysechł, ale wczoraj jakoś nam nie wyszło ze zdjęciami.

Przypominamy, że zarówno język polski, jak i azerbejdżański mają w alfabecie po dwie literki z ogonkami: 'ą' 'ę' (pol.) i 'ç' 'ş' (az.). Posted by Picasa

wtorek, 3 stycznia 2006

potykamy sie tutaj o nieznane smaki i zapachy od pachnacych cytrynami cytryny*, ktore wciskamy calymi garsciami do herbaty przez mandarynki z listkami kupowane w warzywniaku tuz obok naszego domu do malego sklepiku iranskiego pachnacego jak szuflada przyprawowa z Rataje150/3
____________
*raz z przyzwyczajenia sparzylam cytryne wrzatkiem i... nic sie nie stalo - nie pojawila sie biala maz na skorce ani nie poczulam zapachu chemikaliow tylko zapach cytryny ot tak bez dodatkow cywilizacyjnych Posted by Picasa

poniedziałek, 2 stycznia 2006


Święta zaczęliśmy spędzać od polonijnego opłatka tydzień wcześniej, potem [zdjęcie] zrobiliśmy małe zamieszanie ze studentami u nas na klubie (na duże szaleństwo nie znaleźliśmy dosyć chętnych), a kończyliśmy 24 grudnia w gronie polskim (częściowo spolonizowanym). Jak widać nawet na tzw. obczyźnie na brak wrażeń w okresie „holidejów” nie ma co narzekać. Posted by Picasa

piątek, 16 grudnia 2005


„Klub polskiego” u nas. Dzisiaj była nas okrągła ósemka (od lewej): Fachri, Anżelika, Ajla, Eliza, Lena, Ajten, Sonia i Agil. „Jenga” - jak najbardziej, a „Scrabble” - tylko dla wytrwałych. Zapraszamy zwykle w piątki po zajęciach. Posted by Picasa

wtorek, 29 listopada 2005


Zdjecie z punktu widzenia naszej lodowki, na ktorej oprocz alfabetow (azerbejdzanskiego i rosyjskiego) sa jeszcze zdjecia naszych studentow przymagnetyzowane. Jednoczesnie zapraszamy i informujemy, ze W lodowce zawsze cos jest - u nas nikt z glodu nie umrze. Duda jak wiadomo swietnie gotuje, chociaz bez miesa.

piątek, 7 października 2005


Okazalo sie, ze dzisiaj byl dzien nauczyciela. Niektorzy nauczyciele otrzymali kwiaty... Posted by Picasa

czwartek, 29 września 2005


U nas tradycyjna poczta od lat jest w odwrocie. Tutaj nie zapowiada sie inaczej. Pamietajcie chociaz o elektronicznej ;) Posted by Picasa

środa, 21 września 2005


A oto nasze 3 magiczne zawory zwiazane z woda. Ten po lewej sluzy do napelniania rezerwuaru o pojemnosci 2 ton (znajduje sie gdzies na dachu). Srodkowy doprowadza wode z baku do naszych kranow. Kiedy jeden jest odkrecony, drugi musi byc zakrecony. Trzeci (ten po prawej) to zagadka, mamy go po prostu nie dotykac, tj. dotykac mozna, ale nie wolno nim krecic. Oprocz kurkow, mamy w lazience bojler, umywalke, szafki, dosc wygodna wanne, osobno jest jeszcze natrysk, pralka, a przy kibelku taki mini-prysznic do podmywania, bo muzulmanie zdaje sie wola wode od papieru toaletowego (co potwierdza jego slaba dostepnosc w sklepach). Posted by Picasa