sobota, 17 lutego 2007

bALEt


Po wczorajszej wizycie w Teatrze Opery i Baletu (byliśmy na tym ostatnim) niestety nie można mieć złudzeń co do poziomu kultury sporej części przybyłych... Do używania komórek w takich miejscach przyzwyczaić się trudno, ale w Azerbejdżanie telefon taki jest oznaką prestiżu (którego zazwyczaj i tak się nie posiada) oraz gadżetem zastępującym mózg, któremu człowiek się podporządkowuje i którego się słucha (a nie do którego przykłada ucho). Bicie braw natomiast po każdej bardziej udanej figurze było lekkim przegięciem. Z tych dwóch powodów się nacierpieliśmy, ale reszta była zabawna. Faceci w takich obcisłych portkach zawsze mnie rozweselają, a z dziurą na tyłku - to ho, ho!
Rewers biletu polecam osobom tropiącym potknięcia w angielszczyźnie wszelakich menu, informatorów itp.

PS. Dzięki Dodi i Gilowi za organizację wieczoru - oto ich blog.

wtorek, 13 lutego 2007

Mały przegląd po-turecki

Po powrocie nie mamy wiele czasu na refleksje. Ostro wchodzimy w nowy semestr, który zaskoczył nas nietypowymi rozwiązaniami na uniwersytecie. Dość napisać, że nie wszyscy są szczęśliwi.



Dziś pokazujemy kilka zdjęć z różnych miejsc, które udało nam się zobaczyć i które zrobił na nas jakieś wrażenie [lub nie]. Powyżej klasztor w Sumeli, niedaleko Trabzonu, gdzie zaskoczył nas śnieg i niestety nie wspięliśmy się do jego podwoi... Trabzon słynie nie tylko z zabójców 'niewiernych' [wnikliwym polecamy przejrzenie serwisów internetowych relacjonujących wydarzenia w Turcji] i Mirka Szymkowiaka, który w Trabzonsporze niedawno skończył karierę sportową. Jest tam mała Hagia Sophia i polski ksiądz na posterunku. Naprawdę warto odwiedzić.



Oto jedno z oblicz Kapadocji [dla Janusza]. A na dole Pamukkale - dziw natury. Kaskady utworzone przez wypływającą spod ziemi gorącą wodę. Wypas, ale na pewno robi jeszcze większe wrażenie, gdy jest pełne słońce i odpowiednia temperatura. Innym razem.

 

Na koniec widok przypisany do współczesnej Turcji, czyli meczet. Tutaj akurat Błękitny w Istambule. Niektóre są godne zobaczenia. Większość nie. I dobrze.

czwartek, 1 lutego 2007

Bujamy się po Turcji



Bujamy się po Turcji. Tu się spotkał czaj z colą po dobrym jedzeniu. Piszemy akurat z serca Kapadocji, z takiego miejsca, o którym nigdy byśmy nie pomyśleli, że w nim wylądujemy. Na koniec apel do czytających - SIĘGNIJCIE PO ORHANA PAMUKA.

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Prawosławna strona Baku

 

Wczoraj zapoznawaliśmy się z prawosławną stroną Baku. W bardzo dobrej grupie zobaczyliśmy 2 cerkwie, choć właściwie 3, bo jedna okazała się cerkwią typu „2 w 1”. I to z niej pochodzą zdjęcia. Na górze bardziej taka zwyczajna jak w Hajnówce czy gdzieś tam na wschodzie Polski. Na dole natomiast jest rzadziej używana przestrzeń, ale jakaś taka o wiele przyjemniejsza - bo mniejsza? bo ciaśniejsza? bo bardziej wymalowana? z większą troską strzeżona? (niełatwo było tam wejść mimo silnej obstawy tutejszych wiernych).

 

Malowidła wykonał Udżał Achwerdijew, który opuścił ten padół nędzy ponad rok temu. Carstwo jemu niebiesnoje. Otrzymaliśmy katalog tego brodacza w przypływie na pewno bardzo pozytywnej emocji jednej z pań sprzedających dewocjonalia przy cerkwi. Jesteśmy bardzo wdzięczni. Poniższy brodacz jednak zajmował się z pewnością teologią, raczej nie malarstwem. Przedstawił się jako diakon o imieniu, którego nie pomnimy, ale sęk w tym, że starał się wykazać wszelkie możliwe różnice między prawosławiem a katolicyzmem. Nam to rybka. Swoim zaangażowaniem zadziwił za to wszystkich.

 

Myślimy, czy na życzenie jednego z czytelników, nie zrobić cyklu z serii „Religijność w Azerbejdżanie”. Naprawdę byłoby czym zapełnić serwer.
Posted by Picasa

środa, 3 stycznia 2007

31.12.06 | 01.01.07




Tak było.